Link :: 01.05.2005 :: 20:26
przed chwila smiech i szczesie, a moze tylko jego namiastka... przyjaciolki wrocily do domu...
wraz z odjezdzajacym autobusem powrocila samotnosc... moze kilka minut spozniona, zabiegana, niechciana, a jednak...istnieje wypelniajac moje zycie, nie calkiem, ale...tylko ona wieczorem glaszcze mnie po policzku...
uczucucie... bez niego zycie nie ma sensu, mowia, ze nadaje sens zyciu...ale nieodwzajemnione uczucia bola jeszcze mocniej niz bezsens...on pozwala dalej szukac celu, ono sprawia, ze ten cel gubisz...
,,kazda potwora znajdzie swojego...", nienawidze tych slow... kazda regula posiada swoj wyjatek...
samotnosc - moje przeznaczenie...
Komentuj(0)


Link :: 02.05.2005 :: 15:27
szablonowe piekno...90 na 60 na 90, powyzej 170... wszyscy mowia, ze wyglad to nie wszystko, ale i tak 99%populacji ludzkiej zwraca na niego uwage... ja nie przystaje do tego wizerunku, nawet nie ma szans...
wokol reklamy, filmy, plakaty, teledyski... zgrabne, niestarzejace sie laski, bez najmniejszej skazy na swym pieknym ciele...i mezczyzna/zni zwracajacy tylko na takie uwage...
kocha sie calosc... i cialo i dusze... chcemy kochac idealy...
wiem... w takich sytuacjach mozna zacytowac utwor (a wlasciwie jego fragment): kazda potwora znajdzie swojego... ja przestaje w to wierzyc... to, ze sama nie potrafie patrzec na wyglad jako wiarygodne zrodlo wiedzy o czlowieku, nie oznacza, ze inni mysla tak samo...czas utwierdza mnie w przekonaniu, ze naleze do malej grupy osob...

chcialabym wierzyc w slowa piosenki Ch. Aguilery...
,,I am beautiful no matter what they say"

wierzyc, ze samotnosc nie jest mi przeznaczona...nauczyc sie wierzyc w siebie... wierzyc, ze jestem cos warta...ze mam szanse...


,,Words can not bring me down
I am beautiful in every single way
Yes words can't bring me down
So don't you bring me down today" (pisownia nieco zmieniona z powodu ucinania notki)

Komentuj(4)


Link :: 03.05.2005 :: 17:50
zauwazylam,ze czas wolny wzmaga zwe mnie biernosc... malo co robie, bo niewiele musze... odrywam sie od planety zwanaj ziemia... biernosc... marzenia...przemyslenia... spotkanie z kims... sen...biernosc...
odrywam sie, ale nie moge rozprostowac skrzydel...sa zbyt slabe by udzwignoc moj ciezar... upadek bedzie bolesny...
moze jednak nie az tak bardzo...
wypracowanie pisane ponad trzy lata temu...spadanie jest forma lotu... wtedy umialam tego dowodzic, teraz nie jestem juz tego taka pewna...spadam coraz szybciej,znajduje sie coraz blizej granic mojej wytrzymalosci...
po kazdej zimie przychodzi wiosna... ale nie kazda wiosna jest ladna i pogodna... czasem zima wraca na chwilke, by zniszczyc to co mlode i zielone... by zniszczyc to, z czego moga wyrosnac owoce...
jestem, bo bylam, bede bo zapisalam te slowa...
naturalny bieg natury... nie kazda roslina budzi sie po zimie, nie kazda ma ta szanse...

mala twierdza...okienko robi sie coraz wezsze...dociera coraz mniej swiatla... widze coraz mniej ludzkich twarzy...
pusty pokoj...skulona postac i muzyka w tle...
Komentuj(2)


Link :: 04.05.2005 :: 21:46
MOKRO
deszczyk i ja cala mokra... samochod ochlapal mnie na przystanku...bylam cala mokra... oj... bede chora...=(

ZABILAM CZLOWIEKA...
na kartkowce z po... beznadziejne cwiczenia...zero praktyki i puste slowa...(teraz bedzie drobna dygresja nie na temat) na domiar zlego, szczerze napisawszy, nauczyciel tego boskiego przedmiotu jest chyba najstarszym cialem pedagogicznym w naszej placowce edukacyjnem i przypomina zolwia... calym soba...wyscigo przed lekcja na ilosc okrazen szkoly zanim on dojdzie do klasy...same lekcje to dobry czas na drzemke...

OPTYMIZM(prawie calkowity)
on mnie charakteryzuje... gdy zdobe kogos numer po jednym sms-ie pozna mnie... wlasnie dzieki niemu...

SZKLO
wlasnie kiedy udawalam, ze umiem grac w brydza (nie znam za wielu odzywek, za duzo nauki =P) nasi zdolni chlopcy z klasy zbili jarzeniowke na szkolnym korytarzu...

KASZEL
chyba jutro powinnam zostac w domku i sie kurowac...ale...dwa dni wolnego z powodu matury, az zal nie wyjsc z domku =(...

KONIEC WENY(czy kiedykolwiek byla???)
jesli dotrwales do konca notki jestem z Ciebie dumna...
Komentuj(2)


Link :: 05.05.2005 :: 14:41
mam nie pozwolila mi dzisaj nigdzi wyjsc... oczywiscie bylam wsciekla... ale ta samotnosc okazala sie niemal zbawienna...
mama chciala bym sie przygotowala do szkoly...oczywiscie tego nie zrobilam... rozmowa z przyjaciolkami na gg, paczka czipsow, lizak, pusty dom, pies spiacy na kanapie ... to dzisiaj byl moj swiat...w tle leciala muzyka, po domu przewalaly sie papierki po roznego kalibru slodyczach nie sprzatane od kilku dni(i ikilku wizyt) i klaczki psiej siersci(zadziwiajace ile moze wypasc jej w ciagu jednego sezonu tylko z jednego psa... dywan jest doslownie prawie czarny, nawet mnie zaczyna to irytowac, a do pedantek raczej nie naleze =P).ale tenze wlasnie swiat pozwolil mi ulozyc kilka spraw i dal czas na znalezienie troche optymizmu... szczerze napisawszy, troche krzywego, ale zawsze weselszego... na przemian wlaczalam ciezsze kawalki i piosenki reprezentujace moj gust z podstawowki.. ile od tego czasu sie zmienilo...ile wspomnien i niepoukladanych mysli... jak zmienilam sie ja, moj gust... piosenki z lat 90... przy kazdej jakies drobne wspomnienie, twarz kolezanki...
jestem, bylam i bede...
skoro znajomi jeszcze mnie gdzies zapraszaja, jesli czasem rusza sie na ta wies na ktorej mieszkam,jesli nie zrywaja ze mna kontaktu, jesli po prostu sa, to oznacza to chyba, ze nie moge byc totalnym dnem...i ze musze mioec jakies zalety...
czy naprawde puszczenie piosenki na nie za wysokim poziomie moze az tak poprawic humor???
chyba dziwna jestem...
a moze to ten spokoj...
albo po prostu moje towarzystwo =)...
niewazne...grunt, ze jest lepiej...
Komentuj(7)


Link :: 06.05.2005 :: 20:03
Jan Kochanowski
O milosci
Prozno uciec, prozno sie przed Miloscia schronic,
Bo jako lotny nie ma pieszego dogonic?

ale i tak jest jedna niezaprzeczalna prawda o zyciu: NO MENÓW NO CRY...=P
Komentuj(4)


Link :: 08.05.2005 :: 12:09
dzisiaj...moja siostra i ja...dwa zupelnie rozne swiaty...ona-zgrabna, wysportowana, wyzsza, lubiaca mnie dolowac...
i ja...ostatnio chyba jestem troche chora...staje przed lustrem i nie zaczynam plakac...usmiecham sie do swojego odbicia w lustrze... polubilam moje brozowe oczy... w pewien sposob zaakceptowalam swoje nogi i te wszystkie szwy na nich... to nie moja wina, ze nie urodzilam sie zupelnie zdrowa... przeciez i tak tego nie zmienie... nawet nie mam jak... sa nawet przeciwskazania do operacji plastycznych... wiec jestescie moje blizny, jestescie czescia mnie...

dziekuje Ci Boze, za to, ze codziennie nie musze znosic bolu... ze nie musze walczyc o kazdy oddech...dziekuje, ze moge wejsc po schodach... dziekuje za to, ze rodzice nie pija... dziekuje, za to, ze moge czasem pomoc w zadaniu z fizyki, lub matematyki...dziekuje za to, ze widze, slysze, mowie...

dziekuje za to, ze czuje... mam prawo kochac...mimo wszystko jestem czlowiekiem...kocham cie swiecie, i Was-Ludzi na swoj maly, pokraczny sposob...nie musicie odwzajemniac tego uczucia, nie musicie dawac mi zludzen... nie musicie...pozwolcie mi tylko, chocby z daleka patrzec na wasze szczesie... bede szczesliwa z Wami...niemozliwe??? nie musisz trzymac mnie za reke, by dziekowac za to, ze jestes... wystarczy, ze zobacze Twoj usmiech szczery...

nie kazdemu musi sie udac w zyciu... nie istnieje cos takiego jak milosc idealna... gdzies zawsze pojawi sie cielesnosc... zaakceptowalam to... dziekuje Wam, Przyjaciele i Koledzy, za to, ze jestescie... nie jestescie przeciez przy mnie tylko dlatego, by moc sie pokazac...dziekuje Wam za to, ze sluchacie mnie gdy placze i ze potraficie sie ze mna smiac...ze nie wstydzicie sie mnie w domu i na ulicy...

dziekuje Ci Boze za dzisiaj... ze potrafilam zniesc docinki mojej siostry, i ze mimo wszystko na swoj sposob jestem szczesliwa... umiem usmiechnac sie do samej siebie... DZIEKUJE...placze, chyba ze szczescia..moze to dziwne i nienormalne... Boze, pozwol mi lubic siebie zawsze, choc troche...jak teraz.......
Komentuj(5)


Link :: 10.05.2005 :: 20:06
byla taka dluuga notka... i siadly korki... napisze wiec tylko dwie rzeczy...duzo krocej i skromniej niz bylo...
mimo iz coraz mocniej siebie akceptuje tym ciezej mi znosic moja fizycznosc i to, czego nie moge... coraz trudniej mi patrzyc na bibordy...coraz trudniej mi wierzyc, ze ludzie widza cos wiecej niz cielesnosc...oni tylko mowia...coraz trudniej mi uwierzyc, ze ktos bedzie w stanie zaakceptowac we mnie cos wiecej, niz tylko material na kolezanke/przyjaciolke...
oaz t, ze juz dwie osoby powiedzialy, ze mam ladne oczy...jedna bardzo dawno temu, a druga to moja przyjaciolka... czy cos tak zwyczajnego moze byc piekne??? brazowe...
i tyle... papa...
Komentuj(13)


Link :: 15.05.2005 :: 18:29
tak dlugo nie pisalam, bo mi net nie dzialal... chyba nie bede przepraszac, bo to nie moja wina...
w stanie emcjonalnym niewiele sie zmienilo... jest tak jak bylo...czyli czuje sie dobrze... tyle, ze scielam wlosy... jestem chyba psychiczna, bo nawet po najmniejszej zmianie fryzury wpadam w ryk i patrzac w lustro zastanawiam sie jak wygladam...teraz okres aklimatyzacyjny z fryzura trwal tylko godzine... na moze z pewnymi minutami... tak samo jest gdy scinaja sie inni... rzadko kiedy na poczatku stwierdzam, ze jest im ladniej w tej fryzurze...
ale jedno jest pewne... mniej wlosow, mniejszy problem...
poznalam wczoraj chlopaka majacego 14 lat namietnie mowiacego o silowni i odzywkach, oraz pieknej rzezbie ciala... chyba ze mna cos jest nie tak...
nie lubie zmian, ale pewne akceptuje... czasem trudno mi je znosic...
jak to ktos ujal, smieszna jestem, ale to dobrze =).
aha... i chyba zaczne podzielac zdanie mojego kolegi... stwierdzil, ze matematyka to fajna rzecz, ale zajmowanie sie nauka przez cale zycie musi byc strasznie nudne... postanowil zbierac puszki...
co ja ze soba poczne, doroslosc jest taka sztywna, stres, pieniadze, zarobek... no pomyslow na przyszlosc...
A. poczekaj na mnie ! zaczne zbierac z Toba =).
ps. co do klubu samotnych serc... chyba to dobry pomysl... nie wiedze jakos wokol mnie wianuszka adoratorow =(...
Komentuj(5)


Link :: 17.05.2005 :: 20:31
ta notka miala miec bardziej oficjalny ton... nie wyszlo... ... stwierdzilam, ze moje przemyslenia beda kolidowac z tym, co za chwile przeczytacie...
kolejny sukces natury poznawczej swiata... dowiedzialam sie, o przekleta mloda polszczyzno, co oznacza slowo lol...zlitowano sie nade mna... wiem, trzeba byc wyjatkowa... ale co tam... taka mala ja...
wbrez sprzeciwom mojego kolegi podoba mi sie ta fryzura...czuje sie w niej w miare dobrze... i z nim mimo wszytko tez sie dobrze gada...
nauczylam sie tez innego slowa... mizac... coraz ciekawiej...nie podoba mu sie tez skladnia mojego zdania w stylu:no ale...ojej...
ale on juz chyba po prostu taki jest...
inny kolega ratuje moje dlonie od wygladu dloni robotnika. postanowil olewac moja wyciagnieta na przywiatanie reke, bo costam od tego codziennego gestu moze sie zmieni w wygladzie mojej dloni... ja mu nie wierze... nie rozumiem facetow...eh...
probuje stworzyc cos z niczego... czyli sprawic by zaistnialo cos takiego jak komorka miesniowa na moim brzuchu...
ostatnio sie staram przelamac... przestac sie bac bolu, ktory czulam wczesniej, tego, ze znow cos sie stanie... i jakos mi to wychodzi...
wazne, ze czuje sie lubiana wsrod nich, ze nie czuje sztucznosci w ich glosie i czynach...
jestem szczesliwa...
chyba nawet nie jestem taka brzydka =P...
3majcie sie....
jestem, wiec mam prawo kochac...
Komentuj(4)


Link :: 18.05.2005 :: 20:18
dzisiaj humorek byl taki sobie... mimo imienin... ale poprawilo sie... robie sie inna... zaczynam naprawde olewac krytyke (bo jesli ktos mnie nie akceptuje, to po co mi taka znajomosc...jesli akceptuje mimo to,to ok... nie musze byc idealem), doceniam proby zrozumienia mojego charakteru i jednoczesnie kazdy usmiech w moim kierunku.... zaczelam calkowicie olewac wszystko to, co inni stawiali za wzor, mowili, ze powinnam... postanowilam poszukac samej siebie i wlasnych ambicji, nie robic niczego, bo inni sobie tego zycza... mama bedzie zla...wiem to, ale... ja juz nie moge inaczej...
slowa to tylko slowa... moze je dwojako interpretowac... czasem sie w nich gubie, ale... musze poszukac w nich prawdy i wyszukiwac tylko te perelki...
Komentuj(2)


Link :: 19.05.2005 :: 21:21
znowu umieszcze cos nie swojego... to bedzie cytacik z lekturki, ktora katowalam dzisiaj... dokladniej rzecz biorac "Makbet" Szekspira:
Ciagle to jutro, jutro i znow jutro
Wije się w ciasnym kolku od dnia do dnia
Az do ostatniej gloski czasokresu;
A wszystkie wczora to byly pochodnie,
Ktore glupocie naszej przyswiecały
W drodze do smierci. Zgasnij, wstle swiatlo!
Zycie jest tylko przechodnim polcieniem,
Nedznym aktorem, ktory swoją rolę
Przez pare godzin wygrawszy na scenie
W nicosc przepada - powiescia idioty,
Głosna, wrzaskliwa, a nic nie znaczaca.

cos w tym jest... dzisiaj byla klasoweczka z analizy (matematycznej, jak sie domyslacie - to juz nie Szekspir =))-totalne dno... moje mysli fruwaly przez te 2 godziny wszedzie,nie znajdujac jedynie czasu by spogladac od czasu do czasu na zadanka... jutro kartkowca z tresci wyzej wymienionej lektury i z fizyki... S U P E R (mam nadzieje, ze wyczuwacie silna ironie???=))
Komentuj(3)


Link :: 20.05.2005 :: 22:33
dzisiaj teoretycznie bylam zwolniona godzine wczesniej... teoretycznie... praktycznie zostalam sila, nazwijmy to zachecona, by zostac na godzine wychowawczej klasy rownoleglej (dziwne, ale czynnie w akcji powstrzymywania mojego wyjscia z sali uczestniczyl kolega, ktory stwierdzil, ze chyba za duzo czasu przebywam w otoczeniu ludzi z tej klasy.... jednoczesnie, gdy mija mnie na korytarzu/w szatni slysze: chodz pojdzemy pospacerowac/do sklepiku/po bluze, ktora gdzies zostawilem/ czy idziesz z nami do centrum? - niepotrzebne skreslic=P, ale kto zrozumie faceta...dlatego chyba stwierdzic - M. jeszcze nie zdazyl mnie znienawidzic=P...)
ale wrocmy do tematu...owszem, wychowawcza nigdy nie nalezala do godzin skupiania uwagi na nauczycielu, ale... moze ja po prostu nie spotkalam wczesniej ludzi na takim poziomie =P... na miejscu ich wychowawczyni (biologia- mnie tez uczy, wiec wiem, ze jej lekcje nie sa zbyt ciekawe...ale moja klasa siedzi na nich wzglednie cicho.. na pewno duzo coszej niz oni) wyszlabym z sali ryczac... nikt nie uwazal(u nas zawsze ktokolwiek skupia uwage na nauczycielu), bylo cholernie glosno, co niektorym nie przeszkadzalo w snie(bardzo niekonwencjonalne, widac , ze dlugo opracowywane rozwiazanie, niestety)... robili duzo rzeczy, ale najbardziej dobila mnie tak zwana fala... a to i tak miala byc spokojna lekcja w porownaniu z poprzednimi... chyba po prostu wyczerpywaly sie im zapasy energii...
moze jestem dziwna... mam resztki sumienia... nauczycel tez czlowiek...nie wiem jak zestawic ze soba dobra zabawe i widok tych bezradnych oczu nauczycielki mogacej dopilnowac tylko, by ktos nie wyszedl z sali...
qrna, dziwna jestem i co z tego? nie zareagowalam... nie wiedzialam jak... tchorz... wysmieliby mnie... nie przeczylabym bym ich, nie uspokoila, ale pokazala, ze cos tu jest nie fafy...


czy wiecie ze : to moja 100 notka... z tej okazji zycze sobie szczesia =P... i wam, byscie czytali notki bez przymusu, z dobrej checi, dla przyjemnosci... zycze sobie, byscie nie uwazali mnie za jakies nadzwyczajne zjawisko... oryginalnosc pod pewnymi sprawami moze sprawiac wiele bolu.... oj, a to powinna byc wesola, okragla notka... nie wyszlo =/
Komentuj(6)


Link :: 22.05.2005 :: 21:19
dzisiaj bylam na komunii, moze tylko nieco niecodziennej (co za okropna skladnia zdania)...
Ania ma prawie 10 lat i jest corka przyjaciolki mojej mamy (znaja sie 29 lat). jednak to byla trudna komunia...Anulka plakala, pocieszala ja jej kolezanka, ktora "zajmowala" sie nia przez cala msze.pomagala jej dotrzymywac kroku i przezyc rozloke z rodzicami i nude mszy. Anulka nie dostala od nas ani roweru, ani medalika, ani zegarka...otrzymala takiego wielgachnego misia, ktorego ledwo mogla objac... pieniadze z komunii pojda na zajecia logopedyczne. Anulka jest dzieckiem z zespolem Downa...
nawet nie wie, ile otrzymala od losu... rodzicow ktorzy daja jej tyle milosci i ciepla...i sa razem z nia...i nie poddali sie, i staraja sie jej dac jak najwiecej...jak najwiecej nauczyc...
Anulka nie jest latwym dzieckiem, ale mimo to naprawde pieknie sie usmiecha. tak szczerze... wszytko jest dla niej takie proste... ludzie mysla, ze jest biedna, okaleczona przez los...ale ona chyba naprawde potrafi byc szczesliwa... szczesliwsza niz ja... nasza rzeczywistosc nie jest przeciez jedyna, zawiklana i bolesna... jej swiat jest i bedzie oaza spokoju... moze jej po prostu jest dane wiecej:szansa na szczescie takie po prostu...ona nic nie ukrywa, jest szera... kiedy placze wystarczy dotyk matczynej reki, tak mocno pragnie kontaktu z innymi... sie do nich przytulac, calowac... ma w sobie tyle milosci...a moze po prostu ma odwage ja okazywac???
Komentuj(3)


Link :: 23.05.2005 :: 21:04
chyba jestem aspoleczna...tak calkiem, moze po prostu...
gdy mi na czyms zalezy - nie uda sie, chocbym nie wiem, jak sie starala...
przestaje wierzyc w siebie... znowu... dzisiaj znow popatrzylam na nogi... dlaczego ja??? wstydze sie sama siebie, tych blizn, tej wady... znowu przestaje wierzyc, ze takie cos jak ja mozna kochac, ze da sie, ze sa jakies szanse...
nie kazda poczwarka staje sie motylem, ja nigdy nie uniose sie ponad glowami innych...czasami mam juz tego dosc...
rehabilitacja... teoretycznie tylko miesiac, jeszcze niecale dwa tygodnie...ale ten uporczywy brak czasu, codziennosc... nawet nie mam czasu, by wyplakac sie w rekaw przyjaciolkom...tym prawdziwym, wieloletnim...
dlaczego mieszkam na pseudo-wsi...ani kina, ani krow...ani cienia blokow, ani cienia drzew... nie podoba mi sie tu...a i tak codziennie zasuwam do W-wy...
oki, koniec tych smetow...jakos bedzie...
dziure w uczuciach i samotnisci zapcham chrupkami. bede jeszcze grubsza...ale to i tak chyba nie pomoze... uczucia na razie glownie mnie rania - podoba mi sie, i co z tego? i tak nigdy nic miedzy nami nie bedzie...
znowu smety...
niedobrze...
dla dobra wlasnego i swojego - koniec notki.
Komentuj(4)


Link :: 24.05.2005 :: 21:00
pogodze sie z tym, ze nie patrzysz na mnie oczami pelnymi milosci, ze nie jestem dla Ciebie wazna... ale wiedz jedno... nie jestem Bogiem i mimo, iz tak jak on daje Tobie wolna reke nie bede potrafila spokojnie patrzec na Twoje lzy i cierpienie...pod Twoje stopy skladam ofiare swojej samotnosci - nie pozwol, by sie zmarnowala... chyba tyle mozesz mi dac?

samotnosc - jej zapach, smak, dotyk.. takie obce, mimo tylu spedzonych razem dni...
chyba nie dam dalej rady... nie mam o co walczyc...
mam 17 lat, a pisze jakby nie bylo juz dla mnie nadzieji... bo w pewnym sensie nie ma...zostala mi zabrana chyba wraz z dniem narodzin, lub dniem zyskania swiadomosci...
to juz teraz nie ma znaczenia...
kontakty na poziomie ja-komputer...
i te miedzy ludzmi... ja i oni... na karteczkach na lekcji i w slowach na przerwie...czy to, ze nie mnie od siebie nie odganiaja nie jest tylko forma grzecznosci??? zachowanie bedaca wyuczona formulka...
Komentuj(3)


Link :: 27.05.2005 :: 21:51
WSCIEKLOSC
kolega "pozyczyl" sobie ksero mojej pracy domowej - zarowno on nie wiedzial od kogo jak i ja nie wiedzialam o pozyczeniu... owszem, nie zglosilam sie z nia, ale cos mnie (tu chyba nalezalo ocenzurowac), kiedy on zglaszajac sie do odczytania pracy domowej raczyl przeczytac wlasnie ja... wiem, ze wyszukanie informacji to tylko troche czasu (porownujac to z ludzmi opracowywujacymi temat), co nie zmienia faktu, ze bylam zla... a moze po prostu jestem sztywna, albo po prostu malo elastyczna???
NIEUMIETNOSC WYPOWIADANIA SIE PRZY TABLICY
chocbym nie wiem, ile sie uczyla i jak umiala temat efekt zazwyczaj jest ten sam... pustka w glowie, nawet jesli mam wtedy jakies zalazki mysli to i tak nie wyplywaja one z mych ust... wniosek prosty: nie zdam matury...
SAMOTNOSC
czasami po prostu chodzilabym po scianach... teraz 0 (slownie zero) czasu....a kazdy spacer konczy sie obserwacjami natury ponad wszystko blogoslawiacej teraz "zakladanie" rodziny (by nie napisac gorzej)...
PRZEKLENSTWA
plynelyby teraz struzka z moich usteczek, ale... musze sie trzymac...niektore osoby poprawiaja mnie, kiedy mi sie wymsknie, inne na to leja...
KUPA PRACY
owszem, zalicze rok, ale z jakimi wynikami...
OGROMNIASTY DOL
na koment...
Komentuj(3)


Link :: 29.05.2005 :: 21:26
ale jestem...
nic nie jest zrobione, a tyle do zrobienia...
samodzielnie stworzylam cos, co odwarze sie nazwac strona internetowa, ale to okreslenie chyba troche na wyrost....
mozna bylo korzystac wylacznie z html-a...ja nie mialam o tym zielonego pojecia... teraz mam tylko zielone, i to tylko troche... staralam sie zrobic optymistyczna strone, ale wszystkie polaczenia kolorow mnie denerwowaly... ale nie zmienilam barw , ani na granat, ani czern, choc sa takie klasyczne... beznadzieja...
kilka ramek i slow...
po co sie rodza ludzie tacy jak ja???
wlasnie zajmuje komus miejsce w szole... komus zdolniejszemu, bardziej pracowitemu...
w tle leci "ale jestem" A.M. Jopek...
ale jestem...
tylko po co??? dlaczego???
czy warto walczysc o nicosc, o niespodzianki??? o niedopowiedziane slowa, o zludne nadzieje, o tysiace rozczarowan??? czy warto walczyc o kolejne chwile samotnosci???
Komentuj(3)


Link :: 30.05.2005 :: 21:04
jesli jeszcze raz, ktos napisze, ze faceci nie patrz tylko na wyglad udusze go wlasnymi rekami... dzisiaj mialam okazje wysluchac jednej krytyki wygladu mojej kolezanki i narzekan moich "biednych" kolegow na wyglad dziewczyn w naszym profilu...jednak dopoki beda mnie za soba ciagnac (czasem doslownie) zakladam, ze nie jest im ze mna tak zle, i ze sie mnie nie wstydza , bo chodza ze mna po ulicy...
swoja droga ja tez moge na nich ponarzekac... a co... oni nie sa znowu tez tacy piekni...ale jakos ich tak lubie po prostu...
moze nie powinnam sie wsciakac??? w koncu My, dziewczyny tez lubimy porozmawiac o wygladzie menow... a potem niekoniecznie podobaja sie Nam ci najladniejsi...
nauczylam sie olewac bardzo duzo slow, tzn. ich slow... niektore slowa nie bola juz tak bardzo, nie wiem, moze dlatego, ze nie zawszemowia to na serio, a pewne wyrazenia sa poprostu elementaem slangu...a moze to ja sie zmieniam??? i mimo wszystko gdzies gleboko mysle: i co z tego, lub i tak cos jestem warta...
dzisiaj znowu krytyka siostry... przeleciala gdzies obok moich uszu... mam prawo do pewnych achowan... chyba???
Komentuj(3)


Link :: 31.05.2005 :: 20:35
poprawilo mi humor, cos z czego chyba nie powinnam byc dumna, ale i tak to mie jakos tak podnioslo na duchu...
co to??? wyniki "kangura"... wynik w szkole:42(a moze 43... nie pamietam dokladnie, a skleroza nie boli=P)...
120 marnych punkcikow, 150 do zdobycia... obok napis:wynik bardzo dobry... nareszczie mniej wiecej wstrzelilam sie w wyniik...
jak ja obstawiam wyniki??? klasowka, uczucie totalnej beznadzieji... uczucie scisku w zoladku przed oddaniem i bardzo czesto 4, czasem 5...
Ola wychodzi zadowolona z klasowki, nie narzeka.. gdy dostaje prace i patrzy na 2, lub 3, wcale nie promienieje radoscia...
laseczki jeszcze w tym semestrze nie zlapalam, ale oceny bardzo slabe... oj, ciezko bedzie pertraktowac z mama widzaca takze moje oceny z semestru... zawsze na koniec bylo lepiej, a teraz duzo gorzej.. nie widze tego w rozowych barwach...
ostatnio cos we mnie peklo, poznaje coraz wiecej ludzi, coprawda pewnie tylko na "raz, lub dwa", ale zawsze... cos we mnie peka... tylko co???
Komentuj(3)






lay by: Yzz
fot lay4u


Księga go¶ci:

zostaw slad

slady innych w moim swiecie



Omnie

wiara nadzieja

milosc

trzy slowa obludne...

dlaczego wiec tak

mocno chce poznac

ich slodki smak...

archiwum:

past
2017
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty


other
{linki}

*****

wodapitna.pl

pajacyk.pl

*****

konto na last.fm czyli mniej wiecej moj gust muzyczny

*****

inne blogi

blog Ailene

Chlopczysko w woju=)

slowa ***

swiat Confidence

zapiski Kijo

Kwieciste mysli :)

*****

kilka komiksow

krotkie komiksy, niekoniecznie o Donaldzie

po prostu losux

nie zapominajmy o roslinkach

ladna kreska

niech zyje prostota

polska-krasnoludowa

podroz do tokyo ;P

helga szczesliwy goth

siostrzczyczki

swiat wg meneli :D

*****

na zły humorek

fajna stronka, zrob sobie psychotesty

w sam raz na lekcje polskiego

czy mozna napisac cos wiecej, niz po prostu kurde.pl

myslisz,ze jestes inteligentny???

wzruszajacy utwor muzyczny =P

gdybys zapomnial/zapomniala, jak wygladasz

nie bedziesz sie nudzic

*****

amish paradise

smells like nirvana

the saga begins

fat

*****

kot w worku

czy masz o mnie zielone pojecie??? czyli nieziemsko stary funtest


bardzo ladne gify i nie tylko

troche utworow na gitarke

krotkie filmiki

wirtualne muzeum dobranocek

gdy szukasz tekstu piosenki

gdy brakuje 3 do brydza ;)

gdy masz wolna nocke ;)

oficjalna strona Lao Che

Twoje mala wirtualna planeta

*****