Link :: 15.08.2008 :: 19:44
bardzo dawno tu nie pisalam.
zbyt dawno by nie czuc sie juz specjalnie zwiazana z tym adresem.
i zbyt krotko by umiec go tak po prostu usunac.
dziwne rzeczy sie dzieja.
czasami mam wrazenie ze jestem nie z tego swiata.
mam 20 lat, ostanio widzac sie z kolezanka z podstawowki nawijala cos o slubie. najpozniej za dwa lata.
spotkalam dawno nie widziana kolezanke, rok mlodsza ode mnie. tez zareczona.
fakt, ze one sa ze swoimi facetami po okolo 3 lata, ale ...
one sa takie mlode
ni wime, sama nie czuje bym byla w stanie podjac tak odpowiedzialna decyzje jak zwiazanie sie z kims slubem juz teraz.
zazdroszcze im tego, ze wiedza co, jak i kiedy chca.
ja tego nie wiem.
sporo watpliwosci. ale jeszcze wiecej mozliwosci. a to juz jakis sukces.
moze kiedys i na moje zdecydowanie przyjdzie czas.


Komentuj(2)


Link :: 04.09.2007 :: 10:05
argh.
czemu niektore rozmowy musza byc tak nieprzyjemne?
czemu tesame slowa potrafimy odbierac tak roznie, albo wlasciwie lepiej byloby powiedziec ze nie potrafimy ich rozumiec tak samo.
jnioeswiadome zranienia. to poki co zostaje tylko we mnie. nie chce by ta osoba kurxcze czula sie niepotrzebnie winna. powiedziala cos nazbyt szybko i cos, co pewnie ona rozumiala inaczej. i chyba nie warto jej o0bciazac nawet w najmniejszym stopniu poczuciem winy.

weekend. poznanie nowego, jakze nieszablonowego widoku osoby uzalenzionej od alkoholu. i paru innych spraw.
swoja droga trudno admawiac komus czegos, kto juz 5 lat zyje pod kreska < w znaczeniu ze wlasciwie nie wiadomo jakim cudem jeszcze ta osoba zyje >, nie ma juz rodziny, a swoj alkoholizm przezywa w ogolnej milosci do blizniego i probawaniu mu dogodzic w rozny sposob.
swoja droga osoba ta sporo kurcze pomagala inny bardziej aktywnie kiedy jeszcze byla mloda, teraz chyba dzieki temu otacza ja wianuszek wiernych przyjaciol.

prawdopodobnie od jutra na kurs prawa jazdy uczeszczac beda ja. do pobliskiego miasta, co prawdopodobnie jest lekko dresowe. moja znajoma z ktora bede chodzic na ten kurs czyta ksiazke "potega podswiadomosci". stwierdzilysmy ze nasza mantra bedzie " na kurs bedzie uczeszczac conajmnije 2 dlugowlosych, troche starszych gitarzystow" i tak oto nasze podswiadomosci okaza sie wielce nieefektywne.

jakos tak moj leniwy ostatnio czas sam sie zapelnil wieloma datami. moze to i lepiej. cos w koncu w zyciu trzeba zmienic. znajomi potrafia dac ku temu wielu impulsow.

moj dzisiejszy poklad internetowego blogowego ekshibicjonizmu chyba zostal wyczerpany
to dalszego milego przebiegu wakacji dla studentow i znosnej szkoly dla uczniow
Komentuj(3)


Link :: 14.08.2007 :: 11:19
troche zaluje. troche sie ciesze.
niewiedza tego co sie czuje jest dosyc ciekawym doswiadczeniem.
w tym momencie mam pozamykane kilka rzeczy. i w kilku rzeczach jasnosc. wlasciwie nie wiem czemu to wszystko ujawnilo sie doiero teraz, kiedy ich znaczenie jest duzo mniejsze. chyba czysta zlosliwosc losu...
ha, buduje sobie mpoje nowe plany. najgorsze jest chyba to, ze musze to robic
oj, gdzies stara ja sie schowalal. przestaje wierzyc w cuda, bo wierzyc trzebva w to co realne. ale i tak zostaje pewna odrobinka wiary gdzies na dnie. ukryje ja przezd wiatem by nikt jej nie zabral.
a teraz... chyba zachowam sie jak powinnam. przynajmniej tak jak niektorzy tego od emnie oczekuja. choc zapewne Ci, ktorzy znaja cala prawde nie popra tego co robie. ale to konsekwencje moichdzialan, i za swoje chwile slabosci musze zaplacic uczciwa cene.
przynjamniej przez jakis czas.
teoretycznie jtst tragicznie, ale jeszcze jakos sie trzymam zycie nie ejst takie zle nawet teraz.
skad sie wziela we mnie odrobina wojowniczki tego juz zupelnie rozumiem.
Komentuj(3)


Link :: 19.07.2007 :: 09:38
"lekka reka" rozwalilam to, co chyba w moim zyciu bylo najpiekniejsze. nawet jesli przemawial przeze mnie wtedy totalny brak logiki, strach i pare innych uczuc, ktore nieporzebnie pojawily sie na raz w jednym czasie i miejscu (a ja nie mialam ochoty stawic im czola wszystkim na raz), to trzeba wypic to piwo, ktore sie sobie nawazylo.
smieszne uczucie tesknoty i zagubienia. zabawne wychodzenie z roznych dolkow emocjonalnych. myslalam, ze bede czula sie gorzej. eh, moze ta moja sila samotnego tygrysa, co zaczela pomagac pchac mnie do niszczenia pozwala teraz jako tako zyc. i radzic sobie w takiej sytuacji.
hm, i widze, ze nawet w zlej sytuacji mozna doszukiwac sie dobrych stron.
moze kiedysorosne by naprawde ufac i polegac na kims. a teraz przynajmniej sie dowiem co to za uczucie przed ktorym tak usilnie staram sie uciec.

oficjalnie zostalam przyjeta na budownictwo. jeszcze tylko wizyta u lekarza, bo studiowanie to niezwykle niebezpieczne zajecie, pelne wielu roznorakich zagrozen.
a i tak dam rade.
wczesniej czy pozniej.

ratamtam. slodkie szalenstwo pite w samotnosci.
Komentuj(2)


Link :: 26.06.2007 :: 22:58
zaczynam podroz wglab siebie.
juz bez strachu.
z lekkim ironicznym usmiechem.
i z pewna doza samokrytycyzmu.
gdzies pomiedzy samouwielbieniem i zachwytem nad ludzka psychika a przewidywalnoscia i rozczarowaniem.
wciaz ta sama.
myslalam ze pewne wydarzenia zmienily mnie winnego czlowieka. coz, wiedza, ze mialy taki potencjal, lecz go nie do konca wykorzystaly. hm, owszem, lekko zachwialy, ale coz tego.
salenstwo ktore rozumiem tylko ja.
glupie nawyki i przewrazliwienia.
i humor. wlasciwie bez sensu.
tak jak ta wypowiedz nie ma ladu i skladu.
tak i moja psychika.
ot miliony latek spietych ze soba. niektore laczenia pekaja. coz, dziura tez moze byc piekna.

i taka ladna tecza nd warszawa. cala mokra, z bolacym brzuchem cieszylam sie jak dziecko tecza. i sloneczkiem co wychuylalo sie zza chmur.
wciaz widze piekno.
nie zpaomnialam jak wyglada.

witaj zycie :]
Komentuj(3)


Link :: 02.06.2007 :: 23:46
notka o zagubieniu.
po maturach. wszytsko napisane, juz nic wiecej zrobi nie mozna... dlugie, 4 miesieczne wakacje wlasciwie przede mna. jescze tylko rekrutacja na studia. ale to podobno nic strasznego. politecznika... kto normalny chcialby tam isc ?
w mojej rece wczoraj zawitalo swiadectwo ukonczenia liceum. razem ze znaczkiem absolwentai paroma innymi dziwnymi gratisami. technicznie rzecz biorac w inych znajomych zakonczenie uroczyste bylo miesiac temu. ale nie, my znow jestesmy inni i taki oto zaszczyt nas kopnal.
dorosla?
jakos nie moge dostrzecoczywistego faktu zakonczenia kolejnego jakze cudownego okresu w moim zyciu. to chyba niemozliwe. tak, to musi byc niemozliwe...
znowu dalam sie uwiazac na smyczy. telefonicznej. znow zawsze w zasiegu reki. znow ukrocenie mojejwolnosci. i po co to wszytsko ?
kolejne klotnie z matka. coz, ciekzo uwierzyc ze mimo wszytsko stalam sie nieco starsza. i ze pewne rezczy sie zmienily. nigdy nie bedzie juz tak samo...
zmienily sie ?
czasem mam wrazenie ze nie. stare rany co jakis czas sie otwieraja. bezwglednie przypominaja o sobie. burza wzgledny porzadek i harmonie. kochac tego nie mozna, bo to przeciez nic nie buduje. utrudnia tylko to i co tak jest trudne. czasem mam wrazenie ze pewnychokresow mego zycia wogole nie zamknelam. stare urazy poteguja siew formie bezosobowej grozac co chwila palcem kolejnym bolem. mylil sie ten, co stwierdzil ze cierpienie uszlachetnia. ono co najyzej moze czegos nauczyc. ale jakze zludne jest wrazenie ze ta nauka ulatwi zycie w przyszlosci. wraz z bolem pojawiaja sie mury kolejnych trudosci. czasem to maly zwykly murek, na ktorym mozna przysiascod czasu do czasu. latwo jednak niepsostrzezenie zbudowac sobie wieze, strasznie wysoka, w ktorej sie stoi na parterze. a drzwi brak. nawte jelsi wejdziesz na sam jej szczyt to i tak nie zostaje nic wiecej jak skoczyc w dol... na niesitniejaceskrzydla nie ma co liczyc....
czemu rania mnie takie glupoty ? slowa bez wiekszego znaczenia...
czemu pewne uczucia sa takie trudne ?
radosc wypelniona cierpieniem wahania.
bo za mocno wkrecilam sobie pewne rzeczy jakis czas temu.
moze kiedys sie uda.
Komentuj(4)


Link :: 10.05.2007 :: 20:20
mimo iz blog niemalze zapomniany to wciaz tli sie w nim czasem odrobina nowosci.
matura. hm, mimo mojego calego olewactwa ustnej matury z poslkiego zlaiczylam ja z calkiem niezlym wynikiem. 80 % to sporo jak na kogos kto tak podszedl do calej sprawy jak ja. szczegoly daruje ze wzgledu na osoby przed matua mogace wejsc na tego bloga., jeszcvze by sie zgorszyly
znowu poklocilam sie z mama. mam wrazenie ze coraz bardziej sie rozmijamy. hm, zaczynam sie zastanawiac nawet jak to mozliwe ze podobno polowa mnie to ona. eh, ze4 wytrzymalysmy ze soba tyle czasu pod jednym dachem.
on. ktokolwiek wymyslil faceta powinien do niego zalaczyc tez instrukcje obslugi. jakby nie patrzewc kobiet na swiecie jest wiecej, czym nalezy odperzec teze ze to kobiety zachowuja sie nienormalnie ;P
wczorajsza burza. owaszem, mozna jej zarzucic pare rzeczy - chociazby grad, albo to ze wizyta w parku byla nieco mniej przyjemna. ktos kiedys mawial ze nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo... coz, bardziej zapamietam ten dzien
jakos zyje jeszcze. choc pewne rzeczy sie niezmienily, achyba powinny. przestaje wierzyc w odrobine zdrowia psychicznego we mnie jaka niedawno jeszcze w sobie widzialam. coz, poglady weryfikuje sie na bierzaca.
chyba na tym nalezy zakonczyc swoj cudowny wywosd.
jeszcze jedno - czemu niektore rzeczy sa takie denerwujace ? :/
Komentuj(2)


Link :: 17.04.2007 :: 19:02
eh...
inicjatywa zwana blogim niejakiej ktosiulki obrasta w kurz. niedlugo nawet nie bdzie sie widziec potrzeby w powracaniu wciaz w o samo miejsce bye pisac nikomu nie potzrebne do sczescia informacje.
no ale...
wlasnie, moj sentymetalizm..
zly...
przyzwyczajenia ktorych nijak mozna sie wyzbyc...
a nawet jesli to po co ?
przeciez to.
przyzwyczajenie druga natura czlowieka.
nawet jesli czasochlonne, bezsensowne i o zgrozo totalnie irracjonalne.
czemu najlatwiej zapomina sie o dobrych nawykach, a te zle nijak nie chca zostawic mojej biednej znejkanej duszy ?
swiat sie powoli rujnuje i buduje.
stare filary padaja, tworza sie nowe.
kto wymyslil zmiany ?
czemu nie wszytskie sa po mojej mysli ? czemu mnie zaskakuja skoro bardzo dobrze zdawalam sobie sprawe, ze prawdopodobnie to sie stanie ?
czemu czasem rzaden czas nie jest dobry?
jacy niektorzy potrafia byc denerwujacy... jak sie czasem robia jeszcze bardziej, gdy tylko nadarzy sie taka niewinna mozliwosc. zachowania niektorych ludzi wobec tego, co sie dzieje jets dla mnie wielka niewiadoma i mnie wiem czemu ma sluzyc. chyba tylko pokazania tego, jaki ktos jest "fajny"... choc prawdopodobnie starsznie pusty.
czemu z wydawaloby sie pustego tez mozna nalac? a przynajmniej niektorym sie udaje. wydawalo sie, ze nie bedzie juz nic, ze nia ma nic... pewnych instytucji nie da sie jednak oszukac. oszukiwanie siebie etz mi slabo idzie.
szablon - wysfiechtany, wiazacy sie ze stara epoko mojego zycia, ktorej rozdzial w jakims sensie zostal juz zakonczony. wciaz jednak w jakims sensie prawdziwy. moze stracil juz nieco na swojej idealnosci w moich oczach, ale coz... przeszlosci sie nie wybiera. a od korzeni nie mozna tak latwo sie uwolnic XD...
moze i dobrze.

"kobieta z rana zapomina zamknąć ścian zanim wstanie jej zapach tworzy resztkę dnia otwierając oczy budzi ranek który chce spać maluje jasność księżycowi każe isć spać Ty lubisz jak się błyska ja lubię burzę chodźmy patrzeć jak deszcz odbija się od dna kobieta lubi gdy otwarte oczy ma zanim ona zaśnie zanim znów zostanę sam Ty lubisz jak się błyska ja lubię burzę chodźmy patrzeć jak deszcz odbija się od dna Ty lubisz patrzeć na mnie ja lubię Ciebie z bliska przytulmy się na co najmniej dziesięć lat (deszcz...jak deszcz...) jak deszcz odbija się od dna Ty lubisz jak się błyska ja lubię burzę chodźmy patrzeć jak deszcz odbija się od dna Ty lubisz patrzeć na mnie ja lubię Ciebie z bliska przytulmy się na co najmniej tysiąc lat" [kombajn do zbierania kur po wioskach]
Komentuj(4)


Link :: 03.04.2007 :: 19:56
oj, za duzo mysle, zdecydowanie...
"prosze, nie odchodz jeszcze"...
zycie wywrocone do gory nogami. a wlasciwie ostatecznie przywrocone do wlasciwego kierunku i polozenia. powoli ujawia sie we mnie zamilowanie do sufitow, a wzrok zawsze wpatrzony w ziemie corazczesciej wzbija sie w przestworza. niebo nie przytlacza juz ogromnym ciezarem i szaroscia. a spadanie wreszcie jest forma lotu.
na szcsecie moj talent umozliwia mi szybkie i tanie przywracanie sie do poziomu podlogi :] czytaj - wczorajsze doswiadczenie - conajmniej jeden noz w moim domu latwiej wchodzi w moj palec niz chleb. wniosek nr dwa - moja krew mniej na mnie odzdzialowywuje. wniosek nr trzy - to dziwne, bo tego samego dnia, przy wylacznie ustnym omawianiu literatury obozowej na lekcjach polskiego niezmiernia sie krzywilam i jakos nie palalam wewnetrza niezmacona radoscia. tak samo dzisiaj przy rozmowie kolegow o filnmie o jakze niezwykle liczebnym tytule "300". obawiam sie jednak, ze ambiotnosc tej fabuly nie pozwolilaby mi cieszyc sie w pelni faktem przesiadywania w sali kinowej. no coz, z niektorych przyjemnosci tzreba czasem rezygnowac
klasowka z analizy - czytaj pogrom mnie jak zwykle. z ta jednak subtelna roznica, ze moje rozumienie zadan z matematyki bylo jeszcze mniejsze niz zwykle, gdyz ptrofesor zrobil nam niespodzianke serwujac zadania w jakze pieknych jezykach: angielski, niemiecki, hiszpanski, wloski, francuski :] coprawda bylo kilka slownikow w kalsie, ale hm, czasu na klasowce bylo bardzo malo, a tlumaczenie czesci zadan stosunkowe czasochlonne. kocham szkole :] tym mocniej im blizej do matury :]
wiosna :] drzewa uslane bialymi kwiatami na podworku szkolnym. wreszczie zakres temperatur jest odpowiedni. wreszcie ... :]
Komentuj(2)


Link :: 20.03.2007 :: 21:38
to sie kurcze porobilo :]
wiosennie, slonecznie (niezaleznie od tego jaka jest prawda, troche poludzic sie czasem mozna)...
szczesliwie.
czasem najpiekniejsze rzeczy sa. po prostu. niedostrzegane wiele dni wydobywa sie je nawierzch, odkurza i odkrywa ich prawdziwa wartosc.
plus odrobina zaskoczenia.
niektore rzeczy sa duzo prostrze, niz mozna podejrzewac :]

Komentuj(2)


Link :: 02.03.2007 :: 11:51
kolejna notka.
zastanawiam sie wlasciwie po co jeszcze pisze tego bloga. odpowiedzi nie znajduje, jak zwykle moj zakres poznania zatrzymal sie w najmniej upragnionym momencie. mysle jednak, ze w koncu sie do tego przyzwyczaje. po prostu.
tydzien slodkiej bezczynnosci. tydzien, w ktorym moje cialo nie pracuje tak, jakbym sobie tego zyczyla. termometr bezlitosnie wciaz wskazuje powyzej 37, tak jakby moje samopoczucie mu nie wystarczylo.
urodziny, o ktorych pamitetali nieliczni. urodziny ktorych wlasciwie nie ma, a grono nie wysyla przypomnien, bo niby co mialoby wyslac? zreszta wymagaloby to zlamania jakiejstam formulki. coz, ale przynajmniej wiem, kto o mnie mniej wiecej pamieta :].
wiele sie ostatnio dzieje w wielkim swiecie.
pierwsza prosba o eutanazje.
kolejne konflikty o "aborcje". swoja droga jak slysze argument "kobieta ma prawo decydowac co sie dzieje z jej cialem" to mna rzuca. szkoda, ze chce zmieniac jedynie skutki, a nie przyczyyny. coz, ma prawo decydowac co sie dzieje z jej cialem, wlasnie dlatego, ze ma wybor, musi sie liczyc z ewentualnymi skutkami. egoizm ludzi zaczyna mnie naprawde przerazac.
sny... stierdzilam, ze musze chyba zaczac z nich korzystac. w koncu eh, to chyba nie moze byc jedynie zlepek bezwartosciowych informacji.
moje zycie zaczyna sie robic jakies takie... eh, malo mi ciazace. uroczo.
Komentuj(2)


Link :: 11.02.2007 :: 10:58
prawdopodobnie niedawno ponioslam jedna z najwiekszych porazek w moim zyciu... paradoksalnie, coz, nie czuje sie przegrana... powod dziwny, i co najmniej nie do konca logiczny, coz, ale zawsze tylko moj, i wyplywajacy wylacznie ze mnie...
coz, swoja droga hm, oz, nareszcie w jakis sposob moge wreszcie zdjac maske, wkladana na szczegolne okolicznosci. jestem soba, w swoim mniemaniu duzo bardziej warytosciowa i silna, niz zapewne widza to inni... coz, nikt nie zmna motywow mojego dzialania.
hm, byc moze ktos czytajac ta notke sie nieco zdziwi, ale taka jest prawada. nie uslyszal wszystkiego, moze nawet najwazniejszego, i tego moze byc pewien.
pewien rozdzial zamkniety i robie to z pewna swiasdomoscia. choc nie zmienily sie moze rzeczy, ktore inni uwazali by za podstawowe i niezbedne w tej materii. ja jednak sadze inaczej.
swoja droga za niespodziewane mozna uwazac, ze powod najwieszego bolu to jednoczesnie powod najwiekszej sily.
zycie jest zaskakujace.
chyba nikt nigdy naprawde nie odkryl jego tajemnicy.


hm, ta fotka zapewne rozwali do konca moj szablon, ale coz, cos za cos...

Autor: Oded Balilty, zdjęcie: kobieta i żydowscy żołnierze, kategoria: “People in the News Singles”, pierwsza nagroda (World Press Photo 2007)

Komentuj(2)


Link :: 29.01.2007 :: 12:45
co do studniowki nie bylo najgorzej...
hm, wiem,z e nie zachowuje sie ajlepiej, ale coz, nie mam ochoty postepowac teraz inaczej.
malo szlachetnosci, duzo gniewu i krzyku...
pieknie zdobione maski zakladane na wybrane okolicznosci...
a potem jeszcze wiekszy krzyk, bo maski obcieraja twarz...
zawazylam cos, czego swiadoma chyba nie chcialam byc... za pozno... przeszlosc jest wciaz taka silna...

zakochana w tej piosence


Hurt - Overdose

I`ll take one, `cause I needed to feel it so much
I had an emotional crutch, but
I`m feeling bored so ill take some more
`Cause nothing is happening

And once you told me that you loved me so much
I foolishly began to trust, but
Now I`m ignored and I`m taking more, till
Something is happening.

I`ll take one `cause I needed to feel it so much
I needed that thing we call fun, but
Now I`m ignored and ill take some more, till
something is happening

Cause once I thought you were right here with me, so
Maybe I`ll take two or three
Until I believe what I have seen is really happening.

Morpheus! how could you leave me when I had need of your love?
Stop holding back!
Give me one reason to think you're decent
When I am Alone

Don`t you ever try to bring me back With this one I needed to feel you so much, I Wantingly longed for your touch, but
Now I'm ignored and I`m feeling bored
`till something is happening.

Because once I thought you were right here with me so
Maybe I should take two or three
Until I believe what I have seen is really happening

With this one I needed to feel you so much
I needed that thing we call fun, but
Now I`m ignored and I`m feeling bored till something is happening.

And once I thought you were right here with me, so
Maybe I`ll take two or three
Until I believed that what I have seen is really happening.

No no more
God Morpheus why did you leave me when I had need of your love
No holding back now! Give me the real thing!
I`ve got a reason
When I am alone

Don`t you ever try to take me back
Komentuj(4)


Link :: 19.01.2007 :: 21:49
jutro srtudniowka..
nie mam sily nawet pisac o tym co czuje, ale woiem, z enic ie ejst tak jak byc powinno...
miej serce i patrzaj w serce..
oklepana slowa....
prawda tylko jedna...
niechciaa, zla...
brakuje sil, by odfdychac...
juz niedlugo...
wolnosc.
Komentuj(6)


Link :: 30.12.2006 :: 12:32
chyba odnajduje cos, co zgubilam jakis czas temu... okolo roku temu... i nie chodzi mi, o jakies materialne gowno, ale o hm... nie wiem, jak to okreslic...
bledy ktore popelnilam, bledy ktore oopelnili inni...
tak samo, a jednak zupelnie inaczej...
po swietach, pare rzeczy, ktore zrozumialam... ie wszystkie sa radosne, ale... i tak jest lepiej...
ten wpis nie ma sensu, jak zawsze...
Komentuj(5)






lay by: Yzz
fot lay4u


Księga go¶ci:

zostaw slad

slady innych w moim swiecie



Omnie

wiara nadzieja

milosc

trzy slowa obludne...

dlaczego wiec tak

mocno chce poznac

ich slodki smak...

archiwum:

past
2017
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty


other
{linki}

*****

wodapitna.pl

pajacyk.pl

*****

konto na last.fm czyli mniej wiecej moj gust muzyczny

*****

inne blogi

blog Ailene

Chlopczysko w woju=)

slowa ***

swiat Confidence

zapiski Kijo

Kwieciste mysli :)

*****

kilka komiksow

krotkie komiksy, niekoniecznie o Donaldzie

po prostu losux

nie zapominajmy o roslinkach

ladna kreska

niech zyje prostota

polska-krasnoludowa

podroz do tokyo ;P

helga szczesliwy goth

siostrzczyczki

swiat wg meneli :D

*****

na zły humorek

fajna stronka, zrob sobie psychotesty

w sam raz na lekcje polskiego

czy mozna napisac cos wiecej, niz po prostu kurde.pl

myslisz,ze jestes inteligentny???

wzruszajacy utwor muzyczny =P

gdybys zapomnial/zapomniala, jak wygladasz

nie bedziesz sie nudzic

*****

amish paradise

smells like nirvana

the saga begins

fat

*****

kot w worku

czy masz o mnie zielone pojecie??? czyli nieziemsko stary funtest


bardzo ladne gify i nie tylko

troche utworow na gitarke

krotkie filmiki

wirtualne muzeum dobranocek

gdy szukasz tekstu piosenki

gdy brakuje 3 do brydza ;)

gdy masz wolna nocke ;)

oficjalna strona Lao Che

Twoje mala wirtualna planeta

*****